Coltrane – Komeda

Projekt jazzowy, w którym chciałem pokazać obraz dwóch światów muzycznych z lat 50. Kompozycje, które grał John Coltrane i Krzysztof Komeda – zestawione podczas jednego koncertu.

Jazz project, in which I wanted to show the image of two musical worlds from the 50s. Compositions played by John Coltrane and Krzysztof Komeda – juxtaposed during one concert.

muzycy / musicians (2010 – 2015): Waldemar Gołębski (EWI, leader), Tomasz Kobiela, (g), Wojciech Groborz (p), Michał Rapka (cb), Michał Peiker (dr), Adam Kowalewski (cb), Anastasios Bolovinis (dr), Grzegorz Piećko (b), Szymon Mika (g), Kajetan Galas (ho).

moja praca: aranżacja, muzyk
my work: arrangement, musician

Recenzja koncertu: Rob Adams, Jazz Bar, Edynburg

Herald Scotland, 21 październik 2013

Polski jazz od dawna jest trochę jak góra lodowa. Za każdym muzykiem, który zyskał międzynarodowy rozgłos, jak trębacz Tomasz Stańko czy skrzypek Michał Urbaniak, by wymienić tylko tych dwóch, zawsze stały dziesiątki muzyków “pod poierzchnią”. Taką parą wydają się być Waldemar Gołębski i Tomasz Kobiela, grający w kwartecie Niteline odpowiednio na syntezatorze EWI i gitarze, którzy są aktywni na polskiej scenie wystarczająco długo, aby móc odnieść się do czasu, kiedy jazz w Polsce miał właśnie podziemny charakter.

Podczas pierwszego z dwóch kompletnie różnych setów, Gołębski zapowiedział tematy Thelonious Monka i Johna Coltrane’a, których polscy muzycy uczyli się z amerykańskiego radia słuchanego potajemnie. Choć gra zespołu była była równie dobra jak i aranżacje – ballada Coltrane’a Naima zagrana w ostinatowym groovie a My Favorite Things w żywym walcowym rytmie – nie pokazali tak wielu barw i nie wczuli się w te utwory tak mocno jak w drugiej części, tej z polskimi tematami.

Większość utworów w drugim secie to kompozycje bardzo płodnego kompozytora filmowego Krzysztofa Komedy, blisko związanego z Romanem Polańskim, którego tematy i sekwencje harmoniczne szczególnie zainspirowały Gołębskiego i Kobielę do poszukiwań głęboko ekspresyjnych improwizacji i niebanalnego, trafnego akomapaniamentu obu rąk Kobieli.

Basista Michał Rapka i perkusista Michał Peiker, wykazali się wrażliwością, napędzając sola Gołębskiego, który ze swojego, często niedocenianego, instrumentu uczynił narzędzie do zarówno uduchowionych fraz, jak do wyrażenia surowych emocji w ekscytującym stylu, który z pewnością zasługuje na śledzenie przyszłych dokonań Niteline.

Źródło / source:
http://www.heraldscotland.com/arts-ents/film/reviews.22461949

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.